Dieta bezglutenowa w Niemczech

Jeśli wybieracie się do Niemiec, a obawiacie się, jak będzie wyglądała rzeczywistość bezglutenowa w tym kraju, mogę Was uspokoić: będzie dobrze. Bardzo dobrze!

Ile razy jestem gdzieś poza Polską, mój radar bezglutenowca działa bardzo mocno i wypatruję produktów, które są wolne od glutenu. Od chleba (przecież to podstawa!), przez dania gotowe, słodycze czy alkohol. I w większości przypadków jest tak, że… Po 1. mam efekt wow, że bezglutenowych produktów jest tak dużo. Po 2. zazdroszczę osobom bezglutenowym, które żyją poza Polską, że mają taki wybór 3. Kupuję, kupuję, kupuję…

Będąc w Niemczech nie mogło być inaczej. Co prawda w 2014 roku czytelniczka bloga podesłała mi kilka spostrzeżeń dotyczących diety bezglutenowej za naszą zachodnią granicą, ale nie byłabym sobą, gdybym nie sprawdziła tego sama, na własnej, bezglutenowej skórze 😉 Po Londynie i Brukseli mam dla Was garść informacji na temat diety bezglutenowej w Niemczech. Powiem tak: jest dobrze, bardzo dobrze. Jak więc wygląda dieta bezglutenowa w Niemczech?

Weszłam do 3 sklepów: Kaufland, Rewe oraz Netto. W polskim Kauflandzie jest półka z bezglutenowymi produktami, Rewe w Polsce (z tego, co wiem) nie ma, więc trudno porównywać. Netto – rzadko tam chodzę w Polsce, ale nie dochodzi do mnie zbyt wiele informacji na temat tego, czy są tam jakieś produkty wolne od glutenu.

W Kauflandzie przeżyłam pozytywny szok. Było podobnie jak we Francji – półka z bezglutenowym pieczywem uginała się od dobroci. Było tak dużo różnego rodzaju pieczywa, że nie wiedziałam, na co się zdecydować. Od zwykłego Schara, przez inne marki. Jasne pieczywo? Jasne. Ciemne? Bardzo proszę. Tostowe? No pewnie! Na słodko? Żaden problem. Bułki do hot dogów albo hamburgerów… Czy mam wyliczać dalej?

Znaczna część pieczywa, jakie można było znaleźć w Kauflandzie, nie posiada w sobie także laktozy. To ukłon w stronę tych, którzy są nie tylko na diecie bezglutenowej.

Ceny, jak widzicie, są różne. Od 1.50 euro (ok. 6 zł) do nawet 3.50 euro (ok. 14 zł). Są to jednak ceny dość porównywalne do tych w Polsce. Za pieczywo firmy Schar musimy zapłacić znacznie więcej. Inne marki są tańsze, ale nadal cena to powyżej 5 zł.

Ale, jak wiadomo, nie samym chlebem człowiek żyje. Moje kroki skierowały się więc w alejkę ze słodyczami. A tam? Też rozpusta. Bardzo duży wybór słodyczy Schara oraz firmy Hammer Muhle (znalazłam produkty w sklepie internetowym w Polsce, ale umówmy się – bardzo mały wybór, cena + koszty przesyłki to chyba nie do końca opłacalny interes). Po raz kolejny czułam się dopieszczona. Nie czułam, że jako osoba na diecie bezglutenowej, jestem poszkodowana. Wręcz przeciwnie: poczułam, że mam wybór.

Ceny ponownie wahają się od nieco poniżej 2 euro do nawet 3.60 euro. Ale to – znowu – ceny porównywalne do tych z polskich sklepów.

Testowo spytałam osoby pracujące w sklepie, gdzie znajdę produkty bezglutenowe. Bez problemu skierowano mnie do odpowiednich działów. Nikt nie dziwił się na dźwięk mojego pytania i każdy wiedział, czym ten gluten jest.

Nie spotkałam się ze skrzywieniem i spojrzeniem: o, kolejna fanaberia. Po prostu wskazano mi regały tak, jakbym pytała: gdzie jest mleko?

Oczywiście wybrałam się też do działu z alkoholem. Oprócz cydrów czy wódek, wzrok skierowałam na piwa – przecież z tego Niemcy słyną.  I znalazłam! Zaatakował mnie cały regał z bezglutenowym alkoholem.

To wszystko w Kauflandzie. A jak w Rewe? W Rewe znalazłam słodycze bezglutenowe, podobnie jak w pierwszym sklepie. Na tych minibrownie bez glutenu macie nawet nazwę sklepu. No i oczywiście kupiłam ciastka Schara. Są one bardzo smaczne. Warto wydać te kilka euro (w Polsce też są!). 

Na koniec mam Netto. W Netto nie widziałam pieczywa bezglutenowego ani słodyczy, ale bardzo możliwe, że to wina tego, że byłam w sklepie w mniejszej miejscowości. Znalazłam za to takie cudo – potrawka bez glutenu, bez laktozy, odpowiednia dla vegan. Oczywiście wszystko z soi. Można? Można! Pomyślcie o takim znalezisku w bardzo małej polskiej miejscowości. Chyba byłoby trudno…

Podsumowując: osoby bezglutenowe w kolejnym kraju europejskim mają raj na ziemi. Ogromny wybór produktów, brak problemów z tolerowaniem naszej diety, dostęp do słodyczy, alkoholi, pieczywa, makaronów i wielu innych przysmaków. Wszystko traktowane jako ukłon w naszą stronę, a nie traktowanie nas jako problematycznych osób, które wymyśliły sobie bycie na diecie bezglutenowej.

Przy okazji:  dla tych, którzy kupują nie tylko te produkty z przekreślonym kłosem, mam kilka porad językowych. Składniki – Zutaten, pszenica – Weizen, żyto – Roggen, jęczmień – Gerste, bezglutenowy, bez glutenu – glutenfrei, produkt bezglutenowy – Dieses Produkt ist glutenfrei, może zawierać śladowe ilości glutenu – Kann Spuren von Gluten enthalten, może zawierać gluten – Kann Gluten enthalten.

Miłego podróżowania, moje bezglutki! 🙂

 

Share this...
Share on FacebookTweet about this on Twitter

3 Comments Dodaj swój

  1. Jazglowawchmurach napisał(a):

    Mam nadzieje, ze w Polsce rownież sklepy bedą iść w tym kierunku. Ja mieszkam w Anglii i faktycznie tu nie odczuwa sie tego, ze jest sie na diecie . Nie trzeba sobie nic odmawiać, bo w sklepach jest wszystko dostępne. Niestety czasem jedynie skład tych produktów przeraża 🙁

  2. Gość napisał(a):

    W Polsce na szczęście też jest coraz lepiej jeśli chodzi o produkty bezglutenowe, nie można za bardzo narzekać, choć mam nadzieję że będzie jeszcze lepiej. Jeśli chodzi o polskie Netto to są tam produkty bezglutenowe. Pieczywo, chrupki, batoniki, cała półka ze zdrową żywnością, w tym bezglutenową.

  3. Monika napisał(a):

    W Niemczech osoby chore na celiakię mają dofinansowanie państwa do diety bezglutenowej. A ja, aby zrobić przeciwciała celem weryfikacji czy prawidłowo stosuje dietę muszę za to płacić i to słono!!! Nie wspomnę o tym że za przebadanie własnych dzieci w kierunku celiakii wydałam krocie. Dzieci pełnoletnie…. więc NFZ ma je daleko w nosie… Ale jak słyszę o profilaktyce to mi się płakać chce, mam tu na myśli inne choroby. Moja znajoma jak prosiła o skierowania na badania w kierunku raka jelita grubego, to usłyszała, że szuka sobie chorób i jest za młoda . Po tym jak jednak zrobiła je na własną rękę i jej przypuszczenia się potwierdziły to usłyszała: dlaczego przychodzi dopiero teraz… Życzę wszystkim dużo zdrowia i pogody ducha 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *